poniedziałek, 2 lutego 2015

Lodowiec Stubaier Gletscher zdobyty-fotorelacja

Pisząc zdobyty, nie miałem na myśli wspinania się, a bardziej objeżdżanie. Przez sześć dni miałem przyjemność śmigania na austriackim lodowcu. Byłem tam po raz pierwszy, dlatego stresowałem się czy spełnią się moje oczekiwania co do tej miejscówki. Na szczęście oczekiwania spełniły się.

Pierwszy dzień spędziliśmy na objechaniu wszystkich tras i wyciągów, żeby wybrać te najlepsze dla nas. Jest w czym wybierać, bo w sumie jest aż 110 kilometrów tras, w tym 15 tras terenowych. Te ostatnie nie są normalnie oznakowane, jedynie co jakiś czas znajdują się tyczki(checkpointy). Dlatego Stubai nazywany jest rajem Freerideu. Pod koniec dnia zaczął padać śnieg i tak przez całą noc, cieszyłem się na świeży puszek.

Następnego dnia rano śnieg ciągle sypał i widoczność była fatalna. Nie było mowy o jakiejkolwiek jeździe poza trasą- zwłaszcza na lodowcu. To samo ze snowparkiem- otwarte były tylko małe hopy, więc nie miałem za bardzo czego tam robić, chociaż poskakałem sobie trochę na małych i poćwiczyłem niektóre sztuczki. Śnieg padał przez cały dzień i to intensywnie.

Trzeciego dnia pogoda miała być dobra, dlatego budzik ustawiłem bardzo wcześnie, tak, żeby być pierwszym na dziewiczym puchu. Widoczność była doskonała- przez cały dzień. Po intensywnych opadach śniegu zagrożenie lawinowe zwiększyło się do trzeciego stopnia, dlatego jak wjeżdżałem wyciągiem, widziałem helikopter, który spuszczał lawiny ( Robią to tak, że najpierw patrzą czy w okolicy nie ma ludzi, potem na specjalnych hakach zrzucają ładunki wybuchowe z zapalnikami ustawionymi na trzy minuty).
Śnieg był bardzo głęboki, a na stromych odcinkach obsuwał się bardzo łatwo, dlatego wielokrotnie poziom adrenaliny w mojej krwi skoczył gwałtownie. Praktycznie cały ten dzień spędziłem poza trasą na puchu, pod koniec dnia pojechałem na snowpark

Dzień czwarty pogodą przypominał drugi, ale był bardziej przyjazny, chociaż temperatura spadła do -17 stopni, więc w niektórych momentach bardzo wymarzłem.Jeździło się bardzo przyjemnie, ale widoczność nie była dostateczna, żeby pojechać poza trasę, więc dużo czasu spędziłem w parku. Pomimo słabej widoczności skakało się bardzo dobrze . Ćwiczyłem obroty, bo w tym sezonie, za cel postawiłem sobie zrobienie obrotu o 720stopni- wcześniej robiłem to tylko na specjalnych poduchach.

Ownfreeride extreme team na lodowcu Stubaier Gletscher
Piątego dnia było to samo co drugiego- śnieżyca. Jeździło się beznadziejnie, było zimno i wiał mocny wiatr a stoki wiały pustkami. Na szczęście prognozy pogody na kolejny dzień były bardziej optymistyczne i sprawdziły się.

W sobotę niebo było niebieskie, bez żadnej chmurki, więc widoczność była świetna. Ekipa z parku, po opadach śniegu, poprawiła i otworzyła duże hopy i cały dzień spędziłem właśnie na nich. Mój cel na ten wyjazd został osiągnięty- udało mi się wykonać dwa pełne obroty. Szczęśliwy, opalony i zmęczony wróciłem do Polski. Miejscówka bardzo dobra- polecam.
Snowpark Stubaier Gletscher 2015

Snowpark Stubaier Gletscher 2015

Freeride skiroute Stubaier Gletscher 2015

Freeride skiroute Stubaier Gletscher 2015




I na koniec krótki film:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapoznaj się z moimi zasadami komentowania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...