wtorek, 22 kwietnia 2014

Kross Sign DS

      Mój pierwszy rower, z tych bardziej wyczynowych . Do teraz zastanawiam się jak do roweru można włożyć siodełko, które z powodzeniem pomieściłoby dwie osoby. Kiedyś nie było to dla mnie problemem, wręcz przeciwnie. Nazwa zamontowanego amortyzatora: RST(rozwal sobie twarz) okazała się jak najbardziej słuszna. Dowiedziałem się tego jakoś rok po zakupie. Zmotywowało mnie to również do kupna kasku typu full-face, w którym jeżdżę do dziś(wypadałoby już go zmienić)

RST Launch 150
RST, cóż więcej mogę powiedzieć?

     
 Z pewnością mogę powiedzieć, że zakup Signa zmienił moje życie, prawie wszystkie moje pieniądze zacząłem inwestować w rower, wolny czas poświęcałem na jazdę na nim, wiedziałem już, że rower będzie nieodłącznym elementem mojego życia. Całodzienne wypady na kili stały się codziennością. Z biegiem czasu zacząłem jeździć na nim w góry. Łapie się za głowę z niedowierzaniem, kiedy przypomnę sobie siebie jadącego w samym orzeszku(kasku), z ostrymi jak brzytwa hamulcami(v-brake) i amortyzatorem RST Launch po trasie w Czarnej Górze... Przecież to było samobójstwo!

Kross Sign DS
   
      Obecnie mój kochany Sign stoi sobie w garażu, w nieco innej konfiguracji sprzętowej. Kto wie, może pewnego dnia posłuży do zarażania jakiegoś młodzika pasją do zjazdu? Może, zobaczymy. Tak czy inaczej, dziękuje ci tato za kupienie mi mojej pierwszej zjazdowej maszyny, która dała mi wiele frajdy i wiele, wiele wspomnień, różnych. A tobie Signie dziękuje za to, że wbrew temu co mówili ludzie, nie pękłeś przy główce, ani w tylnym trójkącie i spełniałeś swoje zadania. Pod koniec pisania mogę powiedzieć, że naprawdę się wzruszyłem...

Kross Sign DS
Ten zadziorny wyraz twarzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapoznaj się z moimi zasadami komentowania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...