czwartek, 13 listopada 2014

Kona Stinky- mój pierwszy full

W życiu każdego kolarza zjazdowego przychodzi czas, kiedy przesiada się ze sztywniaka na fulla. Ja mam to już dawno za sobą, moim pierwszym fullem była Kona Stinky. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten rower, chyba w filmie rowerowym NWD, ale od razu urzekł mnie i chciałem go mieć.       Jest to, niezmiennie, jeden z moich ulubionych filmów rowerowych.

Nadeszła okazja i w końcu kupiłem rower. Moja pierwsza przejażdżka na Konie jest niezapomnianym przeżyciem. Tyle słyszałem, od moich kolegów o tym, że jak się zmieni sztywniaka na coś bardziej giętkiego, to jeździ się szybciej. Teraz mogę powiedzieć, że mieli rację- różnica była ogromna.(Swoją drogą nie było by to tak przyjemne gdybym nie przejeździł trochę czasu na sztywniaku. Dlatego zawsze uważam, że na początek hardtaile są lepsze) Teraz parę słów o samym rowerze. Zawieszenie bardzo proste, niektórzy uważają, że tak proste, że aż nieefektywne. Ja się w tej kwestii wypowiedzieć nie mogę, bo wtedy nie miałem aż takiego doświadczenia, żeby ocenić zawieszenie roweru. Teraz bym się tego podjął, ale musiałbym jeszcze raz się na nim przejechać, a nie mam jak.
Kona Stinky 2009 Botommed
Co? Nie pracuje?
Kona, jak każdy rower, mniej lub bardziej sprawiała problemy, ale i tak wspominam ją bardzo dobrze.Pewnie dlatego, ze to mój pierwszy rower z tylnym zawieszeniem.Co ciekawe, po dwóch sezonach sprzedałem ją o kilka stów więcej niż za nią dałem. Do dzisiaj został mi sentyment do kanadyjskiej firmy, wiele wspomnień i kilka zdjęć....


2 komentarze:

  1. super jazda. Kask to musisz mieć chyba pancerny :-)

    OdpowiedzUsuń

Zapoznaj się z moimi zasadami komentowania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...